06.02.2016 – 06.03.2016                                            Albergue Inturjoven Sevilla Isaac Peral, 2 (Reina Mercedes), Seville, Spain

Erasmus+Fanpage: https://www.facebook.com/zsp2kwidzynerasmus2016
 

                    

           
W podróż wyruszyliśmy 6 lutego ok. godz.12.00. Trochę czasu spędziliśmy na lotnisku czekając na odprawę i po odprawie czekając na samolot. Ale nie był to czas zmarnowany. Następowała totalna wymiana informacji, poglądów i oczekiwań co do staży w Hiszpanii. Na miejsce dotarliśmy ok. 3.15 nad ranem. Jeszcze spotkanie z panią Natalią [opiekunką staży], podłączenie do WiFi, rozlokowanie w pokojach i spać. W niedzielę czas na zwiedzanie okolicy.
           
             
s          
7 lutego - w niedzielę odsypialiśmy podróż, ale był też czas na zwiedzanie. Tu w niedzielę wszystkie sklepy są pozamykane, ale jest tyle rzeczy do zobaczenia, że zakupy można sobie darować. Z naszego schroniska młodzieżowego do centrum miasta idzie się przez piękny park z zabytkami, fosami, bryczkami i straganami. Zdjęć zrobiliśmy mnóstwo. Wystarczy sprawdzić szkolnego facebooka. Wracaliśmy na obiad drogą wiodącą niedaleko Koła Widokowego typu Londyński London Eye i oczywiście skorzystaliśmy by obejrzeć Sevillę z góry. Po południu dalsze zwiedzanie miasta pieszo i autobusem miejskim. Ale bez Cioci Google i jej map by się nie obeszło. Każdy coś znalazł i coś wie. "W kupie siła..."
 
8 - 12 luty Pn-Pt [Lunes-Viernes]          

Czas do pracy. Pobudka w środku nocy [tu o 8.00 jest jeszcze ciemno], śniadanie, spotkanie organizacyjne z panią Natalią <<uproszczony harmonogram pobytu>> i w świat, czyli na placówki. Najbardziej zadowolony był chyba Kuba, bo w jego biurze turystycznym pani dobrze mówiła po angielsku i Kuba rozumiał co gdzie i jak będzie robił. Trafiły mu się wycieczki rowerowe po Sevilli i będzie miał szanse zarówno na sport i rekreację jak i na szlifowanie angielskiego i hiszpańskiego. Papiernicy też fajnie trafili, bo drukarnie 3D to coś z przyszłością, a i tam szło dogadać się po angielsku. Jednak hiszpański górą. Zaczynamy pilnie naukę, bo tu większość pracodawców woli, jak pracownik zna język kraju, w którym się pracuje. W sklepach i na ulicach też lepiej znać hiszpański. W naszym schronisku recepcjoniści mówią po angielsku, ale obsługa - nie. Więc zdążyliśmy nauczyć się kilku potrzebnych słówek, już w drugim dniu pobytu :-)

               

 
Każdy szedł do pracy na inną godzinę i o innej wracał, w zależności od placówki. Ponieważ w Hiszpanii obowiązuje czas sjesty [popołudniowy odpoczynek na czas największych upałów] praca rozłożona jest na dwie części.
Np. pierwsza - od 9.00 do 14.00 i następna - dopiero od 17.00. W czasie sjesty większość sklepów jest zamknięta. Pracują jednak  bary, puby, restauracje i hotele. Tak też rozkłada się praca na praktykach, w zależności od firmy i jej zakresu obowiązków. A normalni ludzie w tym czasie relaksują  się przed drugą połową dnia.  Bo życie w mieście zaczyna się po godzinie 17.00. We wtorek też pierwsza lekcja hiszpańskiego. Oj bardzo przyda się w pracy :-)
 

                   

           
13 -14 luty czyli ... Fin de Semana [po ludzku - Weekend]
           

 

           
W sobotę z panią Natalią, zwiedzaliśmy Kordobę. Pogoda nie była najpiękniejsza, ale zapał olbrzymi. Zwiedziliśmy stare miasto i zamek -  Alcazar.  Podziwialiśmy też przedstawicieli szkoły jazdy konnej tzw. Cabalieros na swoich specjalnie hodowanych hiszpańskich koniach. Przeszliśmy ukwieconymi uliczkami, zjedliśmy lunch i odwiedziliśmy Primark.

W niedzielę oczywiście czas na odpoczynek, ale i zwiedzanie Sevilli. Jest tu tyle ciekawych miejsc, że pewnie do końca pobytu nie zdążymy wszystkich poznać.
           
           
           
15 -19 luty Pn-Pt [Lunes-Viernes]
           
W pracy większych zmian nie ma. Zresztą wszystko widać na facebook'u i oczywiście na fanpage'u. W schronisku też już na dobre się rozgościliśmy. Poza tym pilnie uczęszczamy na zajęcia z języka hiszpańskiego. Z konieczności, pilnie też "rozkminiamy" komunikację miejską. O pieszej nie zapominając. A tak w ogóle - to byle do soboty. W planach jak na razie mamy zwiedzanie muzeum Museo Militar Regional oraz wieczorne wyjście na pokaz prawdziwego hiszpańskiego flamenco. Miejsca praktyk są fajne, a niektórym już proponują pozostanie tu na stałe. To miłe, że doceniają tu naszych uczniów. Ale weekend to weekend. Jednak zanim weekend, to pilnie trzeba uzupełnić dzienniczki praktyk i  fanpage'a. Taka karma :-)
           
         
           
20 - 21 luty So-Nd [Sabado - Domingo]
           
Słońce świeci. Sesje zdjęciowe w pełni. W powietrzu wiosna, ale dopiero po południu temperatura dochodzi do 26 stopni
Pijemy dużo wody, herbaty i soków. Część dziewczyn już zdążyła się opalić. Mimo dobrych warunków i przyjaznych ludzi, co niektórzy przechodzą mały kryzysik. Chcą do domu, ale z tą pogodą. No a teraz sobota w telegraficznym skrócie: poranny spacer brzegiem rzeki zakończony w muzeum, obiad, sjesta, sesje zdjęciowe, zakupy, opalanie, wielkie przygotowania, kolacja i wyjście na pokaz flamenco. Szkoda, że nie można robić zdjęć tancerzom. Ale sobie można, więc robimy.
           
       

Za to w niedzielę wielkie opalanie i duuuużo wolnego czasu na wszystko. Zwłaszcza na wiosnę.

           
22 -26 luty Pn-Pt [Lunes-Viernes]
           
I znów do pracy. Krojenie bagietek, krewetek, ostrzenie noży, a poza tym uzupełnianie dokumentacji projektowej, oraz ankiety ewaluacyjne. Po dwóch tygodniach pracy, pracodawcy mają wypełnić ankiety i ocenić jak stażyści sprawdzają się w firmach. Dowiemy się, jak nas widzą na papierze:-) A po za tym nowe i stare zadania do wykonania w pracy. Po pracy poszukiwanie nowych miejsc do zwiedzania, odpoczynku i walka z przeziębieniem. Wcale nie zabawne. Przy takich zmianach temperatur łatwo o katar.
Hiszpania to kraj kontrastów i nawet w kraju sjesty i "maniany" ludzie mają problemy. Obok muzeów strajk. Muzea tak jak w Polsce otwarte od wtorku do niedzieli. Oczywiście zwiedzimy. Zdjęcia z praktyk jak zwykle na bieżąco na facebook i fanpage. Szlifujemy zarówno język angielski jak i hiszpański. W naszym hostelu mnóstwo młodzieży z różnych krajów europy i ze Stanów Zjednoczonych. Zawsze miło pokonwersować:-)
           
           
We wtorek "goście" z Polski. Na swój job shadowing i kontrolę, przyjeżdżają panie Iwona i Marlena oraz pan dyrektor.
Ale zanim przyjadą, jak zwykle we wtorek, zajęcia z hiszpańskiego. Najbardziej popularne słowa słyszane na ulicach Sevilli, to proksima parada - czyli [wkrótce] nastepny przystanek, maniana - jutro, ale używane w kontekście spoko, luz oraz besos - całuski, buziaczki. Jednak nic nie przebije powitalnego Hola! czytaj ola. Tak sie witają wszyscy, znajomi i nieznajomi, dorośli i dzieci. Dla nas najśmieszniejsze to mujer [czytane mucher,  kojarzone z moherem], to kobieta. I oczywiście w Sevilli jest mnóstwo sklepów dla mujeres  [kobiet] :-). Dla hombres [czytaj ombres -mężczyźni] też jest parę sklepów, ale nie tak dużo jak dla mujeres. Dziś wizyta w Muzeum of Art, w dziale o mucheres:-) a potem przywitanie gości i zapoznanie z najważniejszymi sprawami. W tym ze stołówką.
           
           
O relaksie też nikt nie zapomina. Rano praca, po południu odpoczynek. Czasami leniwy, czasami aktywny. Trzeba pamiętać także o odrabianiu lekcji z hiszpańskiego [wkrótce egzamin] i uzupełnianiu fanpage w ramach dissemination [upowszechnianie]. Jednak te drobne czynności nie są w stanie zakłócić ogólnego zadowolenia z życia.
           
 
           
27 - 28 luty So-Nd [Sabado - Domingo]
           
Ostatni weekend w ramach praktyk. Sobota - wycieczka do Kadyksu [po hiszpańsku Cadiz]. Wyruszamy we wspólną podróż z grupą z Chorwacji i z inną grupą z Polski, również z Erasmusa. Pogoda piękna, słoneczna, ale wiatr ze 100 km/h. No dobra - 40. Zwiedzaliśmy miasto i plażę. Oglądaliśmy miejsca, gdzie kręcono Jamesa Bonda z Halle Berry. To piękne stare miasto leżące nad morzem i oceanem, z zabytkami, pomnikami, targiem rybnym i dziwną wieżą do "podglądania".
 
           
           
Wieża nazywa się Torre Tavira, a w środku znajduje się camara oscura (camera obskura), działająca na zasadzie peryskopu, dzięki której można obejrzeć cały Kadyks. Grupa chętnych zbiera się w małym ciemnym pomieszczeniu na najwyższym poziomie wieży. Po rozpoczęciu spektaklu obraz wyświetla się na wielkim białym “talerzu” [zwierciadło wklęsłe]. To niesamowite widzieć, jak jadą samochody, suszy się pranie na wietrze, latają mewy. A wszystko na płaskim ekranie białego talerza [taki wklęsły telewizor z białym ekranem]. Za pomocą specjalnej rączki, osoba prowadząca, przesuwa obraz na ekranie [o 360 stopni], pokazując najciekawsze miejsca w mieście i opowiadając w skrócie ich historię. Oczywiście w pięknym szkolnym angielskim, tak aby można to było wszystko zrozumieć. Nie wolno tam robić zdjęć, więc jedno ściągneliśmy z Internetu. Panoramy z wieży w wykonaniu pani Aleksandry Serdackiej:-)
           
           
29 luty - 04 marzec Pn-Pt [Lunes-Viernes] ostatni tydzień :-)
           
Czas na zakończenie praktyk. Rozliczenie dokumentacji, egzamin z hiszpańskiego, ostatnie wycieczki, zakupy i pożegnanie z placówkami. Ale też czas na ostatni monitoring. Jedni będą tęsknić, inni nie koniecznie.
           
           
Więcej zdjęć i komentarzy oczywiście na facebook'u i fanpage'u.
           
We wtorek ostatnia wycieczka z panią Natalią. Jednym słowem CORRIDA. Zwiedzaliśmy muzeum i arenę, na której od kwietnia do listopada odbywają sie walki byków. W środę egzamin.
           
           
Egzamin oczywiście wszyscy zdali, w tym większość znakomicie. Jeszcze tylko w piątek rozdanie certyfikatów, spakowanie walizek i....
           
05 marzec So [Sabado] powrót do codzienności          
 

Aktualizacja & Copyright © 2015-2016 Wioletta Paciorek